Pies i niemowlę – jak się przygotowywaliśmy do tego zestawu

W naszym społeczeństwie wciąż jeszcze można spotkać osoby myślące, że wychowywanie małego dziecka w rodzinie gdzie znajduje się pies jest niemożliwe. Mieliśmy tą wątpliwą przyjemność poznać takiego człowieka. Gdy Pańcia była w ciąży powiedział „oooo wspaniale, gratulacje! A psa pozbywacie się do schroniska czy rodzina bierze?”. To że Pańcia nie wcieliła się wówczas w Chucka Norrisa i nie przywaliła gościowi z półobrotu prosto w szczękę, to cud wynikający z jej wielkiego ciążowego brzucha. Prawdą jest jednak, że do takiego połączenia „noworodek+pies” warto się przygotować. Jak to wyglądało u nas?

PRZYGOTOWANIE DALSZE

Nieregularność spacerów
Pańcia z Pańciem zaczęli od lekkiego rozregulowywania moich spacerów. Od czasu do czasu wyjścia były wcześniej lub później niż zwykle. Zmieniały się ich długości, przechadzki trwające 1,5h zamieniały się w krótkie 15-minutówki i na odwrót. Chodziło o to bym nie zdziwił się nagłą zmianą jak moja M. pojawi się po tej stronie brzucha.

Zakaz spania w łóżku
Z tym spaniem to wcześniej różnie u mnie wyglądało. Na początku miałem zakaz wstępu do łóżka. Potem pojechałem na wakacje, gdzie z powodu braku miejsca na podłodze nauczyłem się wpełzać do Pańci i Pańcia. Kilka miesięcy przed rozwiązaniem Pańcio przyciągnął do sypialni mój materac. Teraz generalnie nie wchodzę do łóżka bez wyraźnego pozwolenia i bez problemu z niego schodzę na komendę.

PRZYGOTOWANIE BLIŻSZE

Wąchanie ubranek i pieluchy
Tą wskazówkę Pańcio zapamiętał z moich szkoleń. Kiedy dziecko się już urodzi, ale jest jeszcze z mamą w szpitalu, warto zabrać użyte ubranka niemowlaka oraz jakąś pieluszkę i dać mi to wszystko w domu do wąchania. W ten sposób poznaję moje Pańciątko zanim jeszcze je zobaczę. Oczywiście spokojne obwąchiwanie należy nagradzać.

Odpowiednie przywitanie dziecka w domu
Przed porodem oglądaliśmy filmiki pokazujące jak takie poznanie ma wyglądać. Należało przygotować klier oraz wyjątkowe smaczki – w moim przypadku były to parówki. To ja musiałem wejść na terytorium Pańciątka, a nie na odwrót. Aby to zrobić po przyjeździe ze szpitala rodzina nie od razu weszła do mieszkania. Pańcia z Małą poczekały w garażu, a Pańcio wziął mnie na spacer. Kiedy ja szalałem z piłką dziewczyny wjechały na górę i spokojnie przygotowały się na mój powrót. Tym sposobem zostałem wpuszczony na teren w którym przebywała już M. Przywitanie wyszło bardzo energicznie, ale pozytywnie. Nie obyło się niestety w tym przypadku bez wylizywania. Nasze poznanie zakłócił przyjazd rodziców, dlatego planując to u siebie pamiętajcie, aby z nikim się wcześniej nie umawiać.


CO NAM SIĘ NIE UDAŁO

Chodzenie przy wózku!!
Przed porodem Pańcia miała plan nauczenia mnie chodzenia przy wózku na smyczy, bez ciągnięcia. Niestety jest to moja słaba strona – potrafię napierać do przodu jak szalony. Nie ćwiczyłem więc się nie nauczyłem. Nie nauczyłem się więc Pańcia boi się zabierać równocześnie mnie i M. na przechadzki po okolicy. Wspólne spacery mamy jedynie na odległej polanie na której mogę biegać luzem.

Co zamiast wózka?
Mamy jednak alternatywę! Myślę, że wielu psolubów może z niej skorzystać! Jest to noszenie dziecka w chuście. Od wieków tego sposobu używali ludzie na całym świecie (choć chyba najbardziej kojarzy nam się to z Ameryką Południową). Mamy póki co pożyczoną chustę elastyczną, czyli taką dla najmłodszych, ale aktualnie walczymy o to, aby wygrać taką docelową. Nieśmiało poproszę Cię przy okazji o oddanie głosu w konkursie (o ile zdjęcie moje i Mai Ci się spodoba). Można klikać codziennie, a pomoże się tym sposobem Pańciątku i mnie. 🙂 Instrukcję głosowania można w razie czego poznać na wydarzeniu FB.

Dlaczego chusta?
Był taki dzień kiedy Pańcio musiał wyjechać, M. miała tydzień, zbliżała się wielka burza i trzeba było ze mną szybko wyjść. Nie było nikogo kto mógłby zostać 5 minut z Pańciątkiem, a wspólny spacer pod blokiem nie wchodził w grę z powodu zarośli, przez które nie da się u nas przecisnąć z wózkiem. Gdybyśmy wtedy mieli chustę problem by nie istniał. Kiedy M. skończyła miesiąc chusta umożliwiła nam wyjazd na Mazury i wyjście na grzyby – pchanie się w las z wózkiem byłoby szaleństwem. 🙂

A Wy jakie macie sposoby na przygotowanie się i obsługę zestawu „pies+niemowlę”?

Reklamy

5 Komentarzy

  1. sory ale dziecko dla mnie jest najwazniejsze jak widac na załączonym filmie kilka krotnie szturchną główką również polizał, dziecko ewidentnie się bało i juz nie mowie o jedzeniu z ciała dziecka dla mnie to ogłęd i wcale nie hejtuje wyrazam swoja opinie bo też mam labradora ale w zyciu bym do tego nie doposciła pies to pies!

    1. MM Dla nas też dziecko jest najważniejsze. Rozumiem Twoje zdanie, jednak my z mężem stwierdziliśmy, że nie jest możliwością odizolowanie psa od dziecka i może to doprowadzić do niepotrzebnych napięć i agresji więc wolimy by się od początku zaakceptowali właśnie w taki sposób. Zapewniam Cię, że Mała ma skończone 3 miesiące i nic jej nie jest 🙂 Wylizywanie nie jest normą, staramy się tego unikać, natomiast nie robimy tragedii jak do tego dojdzie.

    2. PS Wiemy, że to przywitanie nie było idealne, ale obawiam się, że karcenie psa przy takim przywitaniu, które jakby nie patrzyć było pozytywne, a nie agresywne, mogłoby pociągnąć sznurek agresji w przyszłości. Pies widzi dziecko -> cieszy się, emocjonuje, poznaje (wyraża stety/niestety przez lizanie) -> zostaje skarcony. Dla psa wynik jest prosty dziecko=karcenie= nie lubię dziecka. Niestety nic nie jest czarno-białe.

  2. O dzięki Haniu! Bardzo ważna rada dla tych, którzy wcześniej puszczali psa pierwszego. U nas Eos zawsze wychodził na komendę więc nawet nie pomyśleliśmy o tym, a jak się ma wózek, to bardzo ważna umiejętność – zaplątanie wózka w smycz nie jest fajne… 😉

  3. Można? Można 🙂
    U nas pańciolątko jeszcze nie rozpakowane, ale przygotowania trwają.
    Walczymy z wychodzeniem z domu, przede wszystkim z kolejnością. Wcześniej pies wybiegał pierwszy, wisząc na smyczy, a Pańcia stała rodarta między psem a zamkiem w drzwiach 🙂
    Teraz najpierw wychodzi brzuch potem Pańcia a stwór na końcu 🙂
    Jeździmy też poznawać male dzieci po znajomych. Na szczęście nasza sunia jest zachwycona, a my jestesmy zachwyceni jej nagłą delikatnością. Obstawiamy, że bedzie z niej fajna starsza siostra.
    Pozdrawiamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: