Cukierek niespodzianka, czyli tworzymy zabawki z niczego

W tym wpisie użyczyłem trochę miejsca mojej Pańci, żeby ona też mogła Wam coś ciekawego przekazać.

Oszczędzanie

Decyzja o zamieszkaniu z czworonogiem wiąże się nie tylko z wzięciem za niego odpowiedzialności, z chęcią budowania z nim niepowtarzalnej relacji, ale również z bardzo przyziemnymi sprawami jak świadomość tego, że czworonożny przyjaciel będzie nas kosztował – w ciężkich chwilach choroby czasem trochę więcej, w codzienności trochę mniej, ale zawsze „coś”. Moim zdaniem przyjaźń z psem jest bezcenna, warta każdych pieniędzy, lecz nie na tym chcę się teraz skupiać. Chcę pokazać jak można zaoszczędzić fundusze i zamiast nabywać drogie sprzęty (czasami bardzo potrzebne i genialne) zrobić coś samemu lub odroczyć moment kupna, jeżeli w danej chwili nasz portfel nie pęka od nadmiaru gotówki.

Cukierek niespodzianka okiem Eosa

Pierwszą domową zabawką jaką poznałem jako szczeniak było coś co Pańcia z Pańciem nazwali „cukierkiem niespodzianką”. Mam swoje potrzeby, które różnią się od tych ludzkich. Jedną z nich jest chęć rozszarpywania, rozgryzania moich zdobyczy. Pańcia i Pańcio woleli, abym sam nie wybierał sobie przedmiotów do polowania np. nie podobały im się moje pomysły o zdobywaniu butów i blokowali wszystkie moje próby ich zjedzenia. W zamian za to sprezentowali mi „cukierka niespodziankę”, który był całkowicie do mojej dyspozycji. Czasami musiałem na niego zasłużyć ładnie siedząc lub dając łapkę, ale opłacało się. – mówi Eos.

Przepis

Składniki:
– tekturowa rurka ze środka papieru toaletowego (lub ręczników papierowych) – 1 szt.
– smaczki (mogą to być ziarenka karmy którą pies jada na co dzień, albo pokrojony serek, szynka)

Przygotowanie: Do tekturowej rurki wkładamy smaczki. Rurkę zagniatamy po obydwu stronach zamykając drogę wyjścia dla ziarenek. Gotowe do podania psu!

Banał?

Zapytacie czy to może być tak banalne? Oczywiście, że tak. Szczególnie jak psiak jest mały rozpracowanie takiego cukierka zajmie mu od kilku do kilkunastu minut. Będzie podgryzał, rozszarpywał, pomagał sobie łapką i wyczuwał czekającą na niego w środku nagrodę. O ile nie włoży się do środka niczego mazistego (np. pasztetu), to sprzątnięcie po takiej zabawie zajmie około minuty. Rozszarpywanie zaspokojone.

Eos ma już półtora roku i zajmowanie się takimi cukierkami to dosłownie moment, ale ciągle bardzo to lubi. Warto sprawdzić, czy Twojemu szczeniakowi nie spodoba się taka zabawa – właściwie za darmochę, a zawsze jest urozmaiceniem codzienności Twojego przyjaciela.

Reklamy

2 Komentarze

  1. Cześć, Na szczęście Eos nie ma takich tendencji, choć obawy były. Przed każdorazowym dostaniem takiego „cukierka” Eos musi na niego „zasłużyć”, jest on nagrodą najczęściej za cierpliwość (siad, czekaj, kładę cukierka, którego może wziąć dopiero na komendę „proszę”). Też istotne było to, aby na początku go kontrolować, czy przypadkiem nie zjada tekturki – nauczył się ją tylko rozszarpywać i wypluwać. 🙂
    Także reasumując, wydaje mi się, że szczególnie na początku ważna jest kontrola czworonoga i ew. uniemożliwianie niewłaściwych zachowań – pewnie będą psiaki dla których jednak taka zabawa nie będzie najlepsza i trzeba będzie szukać innych rozwiązań.

  2. Fajna zabawa dla psiaka, ale czy nie obawiasz się, że będzie później kojarzył każdy papier, kopertę lub karton ze smakołykami? Może dojść do tego, że będzie „szatkować” każdy papier jaki znajdzie się w jego zasięgu. Ot, choćby pudełko z lekarstwami, albo rachunki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: